Gorce Ultra-Trail® – bieg przez najpiękniejsze zakątki Gorców… i najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego – Mogielicę. W trzeciej edycji będziemy mieli pięć dystansów i trzy dni zawodów. Zaczynamy już w piątek wieczorem, od krótkiego ale wymagającego, Studzionki Vertical. Biegniemy cały czas do góry, do tego miejsca gdzie zachód słońca jest najpiękniejszy, szczególnie że oświetla ono czerwone zbocza Tatr. W sobotę dwa dystanse 84 i 48 km w formule wspólnego startu, oraz dla tych co lubią trzycyfrowe liczby – Gorce Ultra-Trail na 102 km. Oczywiście,  za 5 nowych punktów ITRA. Zakończymy w niedzielę 20-kilometrową Ochotnica Challenge.
Zapraszamy!

Data: 10-12 sierpnia 2018
Baza zawodów: Ochotnica Dolna

Pięć tras do wyboru:
102 km i 4320 m przewyższenia 5 pkt. UTMB
84 km i 4120 m przewyższenia 4 pkt. UTMB
48 km i 2590 m przewyższenia 3 pkt. UTMB
20 km i 950 metrów przewyższenia 1 pkt. UTMB
1,7 km i 248 metrów przewyższenia

Start trzech najdłuższych dystansów o godzinie 4.00.
Uczestnicy zmagań na 84/48 km dopiero na 41 km podejmują decyzję, który dystans chcą ostatecznie przebiec.

Limity czasowe:
18 godziny dla dystansu 102 km
16 godzin dla dystansu 84 km
10 godzin dla dystansu 48 km
Ochotnica Challenge 20 km – startuje w niedzielę 12 sierpnia o godzinie 9.00.
Limit czasowy: 5 godzin
Studzionki Vertical – startuje w piątek 10 sierpnia o godzinie 19.00
Limit czasowy: 30 minut

Wpisowe w pierwszym terminie (do 31 lipca 2018)
Gorce Ultra-Trail® 102 km – 210 zł
Gorce Ultra-Trail® 84/48 km – 180 zł
Ochotnica Challenge 20 km – 110 zł.
Studzionki Vertical 1,7 km – 40 zł

 

DSCF6792Po drodze mamy cztery podstawowe i najbardziej niezwykłe gorczańskie szczyty: Lubań, Turbacz, Kudłoń i Gorc. Każdy, kto dotrze na metę, ma zaliczona całe Gorce 🙂

Turbacz (1310) jest najbardziej oczywisty – najwyższy punkt całego pasma, umiejscowiony w “samym środku” masywu, jak prawie żaden inny w Beskidach. Do tego tak wiele szlaków zbiega się na jego wierzchołku, że naprawdę trudno go ominąć. Ciekawe, że przez Turbacz przechodzi prawie ten sam południk, co przez Gerlach. Wystarczy z okna schroniskowej jadalni popatrzeć dokładnie na południe i mamy całe Tatry jak na dłoni. Od dawna był uznawany za najwyższy szczyt w okolicy, chociaż kiedyś nazywano go Kluczki.

Kudłoń (1276) jest za to najbardziej wybitny; ze wszystkich prawie stron otaczają go głębokie doliny, przy czym najbardziej imponująco wygląda od północy, wznosząc się prawie 600 metrów ponad poziom rzeki Mszanki. My dostaniemy się na szczyt bardziej łagodną ścieżką od przełęczy Borek.
“Bohaterem” Kudłonia jest niejaka zasnuja wysokogórska – mały owad, który w kilka lat zmienił wygląd całego masywu, zjadając ogromne obszary drzewostanu świerkowego. Na szczęście przyroda ma niezwykłe zdolności regeneracyjne i leśne życie wraca właśnie na Kudłoń.

Gorc (1228) jest najbardziej odkrytym masywem. Co prawda na samym wierzchołku rośnie las, ale pod szczytem rozciągają się trzy cudowne polany: Gorc Kamieniecki, Gorc Młynieński i Gorc Gorcowski. Przez wszystkie trzy będą przebiegać nasze trasy. Trudno, żeby było inaczej, skoro ta właśnie góra dała nazwę całemu pasmu. Zgodnie z jedną z teorii, nazwa Gorce pochodzi od słowa “gorzeć”, znaczy wypalać, oczywiście las na polany przydatne do wypasu owiec.

A na samym początku mamy Lubań (1225) – górę piękną, tajemniczą i magiczną, a jak mówią niektórzy nawet przeklętą. Kiedyś baca czarownik rzucił bluźniercze zaklęcie i cały kierdel owiec zapadł się pod ziemię razem z juhasami. Podobno co roku 25 lipca ciągle słychać dzwonki i okrzyki pasterzy. Nic dziwnego, że miejsce nie ma szczęścia do schronisk. Spaliły się tutaj już dwa różne budynki. Niemniej szczyt jest bardzo piękny, ma dwa wierzchołki i rozległe siodło z polaną. Widok z Lubania należy do najbardziej niezwykłych w Beskidach i słynny był wśród kuracjuszy ze Szczawnicy już pod koniec XIX wieku. Góralskimi furkami wyprawiano się wtedy na wschód słońca. My na wschód raczej nie zdążymy, ale warto będzie zwolnić tu na chwilę, bo widok ze szczytu obejmuje zarówno Tatry i Babią Górę, jak i Pieniny, Beskid Sądecki, a nawet Beskid Niski.