13133098_852778978183885_5450306885883129030_n

Na 63 kilometrze naszej najdłuższej trasy zbiegamy głęboko w dolinę Kamienicy, na ładnie zagospodarowaną pola turystyczną Trusiówka, z drewnianymi altankami, ławeczkami i punktem informacji turystycznej. Będzie tam punkt żywieniowy, a dalej 1,5 km płaską, mocno rozsypującą się, ale kiedyś utwardzoną drogą, dnem doliny, wzdłuż rzeki. Właściwie, najmniej ciekawy fragment całej trasy…
Najmniej ciekawy – gdyby nie pewien szczegół: droga którą się poruszamy prowadzi bowiem dokładnie po trasie dawnej kolejki leśnej – jednego z niezwykłych cudów gorczańskiej techniki.
Gorczańska kolejka wąskotorowa istniała krótko, na przełomie lat 50/60-tych XX wieku. Wybudowano ją w dolinie Kamienicy, od składu drewna nieco powyżej Polany Trusiówka do tartaku w Szczawie-Bukówce. Tylko 8 km, ale ciągle na dół, była więc kolejką grawitacyjną, czyli wagoniki z drewnem poruszały się “same”, bez żadnego napędu, tylko dzięki sile przyciągania ziemskiego. Bagatela, na 8 km było aż 152 m różnicy poziomów, a wagoniki bez problemu rozpędzały się do prędkości ponad 30 km na godzinę. Mało tego, na trasie były też krótkie odcinki pod górkę, składy jechały więc nieco szybciej aby mogły pokonać te wzniesienia siłą rozpędu. Nie za szybko jednak, bo nie brakowało zakrętów, których pokonywanie w zbyt szybkim tempie kończyło się wypadnięciem z torów i kąpielą w rzece (w najlepszym wypadku). Prawdziwa “jazda na maxa, bez trzymanki” 🙂 

Ciekawy był też system hamulcowy tego “rollercoastera” – długa żerdź świerkowa wkładana przez operatora na początku i końcu składu pomiędzy koła i ramę wózka. Do kolejki górskiej z lunaparku upodabniał ją też rozkład jazdy: składy startowały z górnej stacji, w stałych, 5-minutowych odstępach, można sobie wyobrazić co się działo w przypadku jakiejś awarii, wypadku czy zatrzymania. Zastanawiacie się pewnie w jaki sposób wagoniki wracały puste na górę? Tak, tak, siła mięśni i niezastąpiony koń – wierny przyjaciel człowieka w górach.

13102608_852779068183876_1908496126638016732_n13151513_852779061517210_2075973856143867382_n13124857_852779078183875_6171545825356852869_nkolejka2
Dzisiaj trudno już rozpoznać w terenie pozostałości tej leśnej magistrali. Tory rozebrano, na polanach w górnej części trasy nie ma już prawie składów drewna, Trusiówka zupełnie nie przypomina największego składowiska, a wszędzie wokół jest Park Narodowy i pozyskiwanie drzewa minimalne. Uważne oko dostrzeże może jakieś pozostałości przyczółków po ośmiu (!) drewnianych mostach na Kamienicy, które wybudowano specjalnie dla grawitacyjnych wagoników; w Szczawie rozsypują się powoli ostatnie pozostałości tartaku. Przyroda pozostawiona sobie szybko zaciera ślady ludzkiej obecności…
Ale najbardziej intrygujący jest chyba fakt, że inż. Jerzy Honowski – pracownik nadleśnictwa, które wybudowało kolejkę, przeznaczoną w końcu do wywozu z lasu ogromnych ilości drewna – został po kilkunastu latach inicjatorem powstania i pierwszym dyrektorem Gorczańskiego Parku Narodowego.
Jest więc o czy dumać przebiegając ten prawie płaski odcinek trasy, w myślach można się ścigać z wagonikami 🙂
Bo poziom ekscytacji jaki nas ogarnia na samą myśl o takiej jeździe, da się porównać chyba tylko do spływu tratwami ze sztucznie wywołaną falą “powodziową” na Białym i Czarnym Czeremoszu w Czarnohorze. Ale to już zupełnie inna historia 🙂
Więcej informacji i zdjęć na ten temat np. .tutaj