Na 35-tym kilometrze trasy GUT48 i GUT84, głęboko w Dolinie Jaszcze był zlokalizowany punkt żywieniowy? Taki z podlaskimi przysmakami i przejściem przez wąski, drewniany mostek  Ten punkt prowadzony był przez naszych przyjaciół z Ultramaraton KierunekUltra Hańcza vol.2 , który jest naszym biegiem partnerskim.
Na pierwszej edycji Ultra Hańczy byliśmy w kwietniu, ale ci sami ludzie organizują też inne imprezy. Kilka dni temu odbył się Predathlon Turtul – wydarzenie szczególnie ciekawe i oryginalne więc warto poświecić mu chwilę uwagi. Startowaliśmy – zatem wiadomości z pierwszej ręki 
Predathlon to rodzaj triathlonu czy raczej rajdu przygodowego, rozgrywanego w Suwalski Park Krajobrazowy, na samym północno-wschodnim krańcu Polski. Miejsce jest tu szczególnie istotne i wyjątkowo piękne. Co prawda to nie góry, ale Suwalszczyzna – ze względu na ogromną ilość wzniesień i duże różnice wysokości względnych – bardzo góry przypomina. Oprócz tego jest tam mnóstwo jezior, mało wiosek i ogromna ilość dróg szutrowych i ścieżek. Idealne miejsce na zawody w różnych dyscyplinach. Nie mówimy bowiem o wydarzeniu czysto biegowym. Predathlon to kolejno następujące po sobie: rower (11 km), kajak (9 km), rower (35 km) i bieg (14 km). Pływa się po najgłębszym w Polsce jeziorze Hańcza (ponad 100 m wody pod kajakiem robi wrażenie  ), rowerem jeździ po szutrowych drogach i ścieżkach, biega po lesie. Dróg asfaltowych właściwie na trasie nie ma.
Od klasycznego rajdu przygodowego różni Predathlon dokładnie wyznaczona trasa, nie trzeba znać się na mapie, używać kompasu, ani odnajdywać ukrytych punktów kontrolnych – formuła idealna zatem dla początkujących poszukiwaczy przygód, zbliżona do klasycznych zawodów biegowych. Głównym problemem jest natomiast umiejętne rozłożenie sił. Po pierwsze są dwa docinki rowerowe o różnej długości i siły należy zachować na oba. Do tego odcinek kajakowy, który angażuje przede wszystkim ręce i korpus ale oszczędza nogi. No i na koniec trzeba zachować siły na bieg, gdzie wszystko się rozstrzyga. I jak taka zmiana dyscyplin w praktyce działa? Okazuje się że bardzo dobrze. Każdy z etapów angażuje trochę inne grupy mięśni, zatem zmęczenie jest mniejsze i poruszamy się szybciej. Cały dystans to prawie 70 km. Piszący te słowa pokonuje np. Lemkowynę 70 km w czasie 8:15, podczas gdy dłuższy przecież Predathlon w 5:15. Różnica bardzo wyraźna 
Na szczególne wspomnienie zasługuje baza zawodów, jednocześnie miejsce startu i mety – młyn Turtul – i piękny staw o tej samej nazwie, których początki sięgają połowy XVII wieku, z sadem owocowym i dobrze zagospodarowaną polana turystyczną nad samym brzegiem.
Impreza jest świetnie zorganizowana i ma własny niepowtarzalny klimat. Jest bieg towarzyszący na dystansie 14 km i biegi dla dzieci. Są ręcznie wykonane i malowane medale ceramiczne, masę naturalnych smakołyków na mecie, serwis rowerowy do dyspozycji i bluza finishera z technicznego materiału.
Warto zapamiętać i wpisać do kalendarza startów – ostatni weekend wakacji, Predathlon na Suwalszczyźnie. Bo zawsze warto spróbować czegoś nowego 

Foto: ze strony organizatora