Zaczynamy zaraz za mostem na Ochotnicy. W tym miejscu gdzie droga do przysiółka Studzionki zmienia się z prawie płaskiej w stromą, a co bardziej niedoświadczeni kierowcy zawracają, przerażeni niecodziennym widokiem. 200 metrów po asfalcie, a później prosto przez las, drogą gruntową. Jeśli ktoś ciągle biegnie, ten gruntowy odcinek na pewno go przystopuje, bo droga z bardzo stromej zmienia się w absurdalnie stromą, a miękki teren sprawia, że noga “zostaje” przy każdym kroku. Mijamy kilka rozgałęzień, ale nawigacyjnie nie ma żadnych problemów, wystarczy pamiętać, że zawsze wybieramy najbardziej stromy wariant i generalnie cały czas prosto. Żadnych kamieni, miękka ścieżka leśna, może być trochę gałęzi bo siekierezada odbywa się w okolicy w najlepsze. Ścieżka dosyć szeroka, spokojnie można wyprzedzać, jak ktoś jest w stanie 🙂 Ściganie się w takich warunkach może wydawać się nieco humorystyczne, bo tempo nie będzie raczej zabójcze, chociaż tętno na pewno wzrośnie. Ponieważ dystans jest tylko cztery razy dłuższy niż przewyższenie, trasa mija bardzo szybko. Pod koniec będzie trudniej. Obecnie drogę tarasują wiatrołomy, ale przed samym biegiem wytniemy przejście, żeby dało się “przebiec”. Wąską ścieżką wśród traw i jesteśmy na szczycie, obok prywatnego skansenu. Tu podbieg się kończy, ok. 248 metrów przewyższenia, widać już Tatry, ale nieco zasłonięte drzewami. Lekko na dół i po płaskim, ostry zakręt w prawo i jesteśmy przy altanie widokowej i naszej mecie. Tu już nic nie przesłania naszej nagrody – najpiękniejszego widoku na Tatry, od Bielskich przez Wysokie, słowackie i polskie do Zachodnich i Babiej Góry. Jak mamy nieco szczęścia jest wspaniały zachód słońca. Rozkoszujemy się widokiem.
Taki właśnie jest nasz Studzionki Vertical. Zapraszamy do zapisów. Warto, bo będzie cenna nagroda rzeczowa za zwycięstwo.